Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

o burakach


W ten weekend dopadła nas wielka obfitość własnych smakowitości. Jest tego 20 kilogramów!-to dużo, nawet bardzo dużo. Z zagonu o szerokości 1,30 cm i długości 5 m, na którym zrobiłam cztery rzędy urosła cała masa zdrowych i niełykowatych buraczków. Do uprawy wiosną wybieram odmiany o podłużnym korzeniu- już kilka sezonów za nami i nigdy nie rozczarowaliśmy się, buraczki dobrze kiełkują, nie chorują i nie są łykowate.




Takie własne buraczki dobrze smakują pieczone-cukry zawarte w nich podczas pieczenia karmelizują się-są po prostu słodziutkie. My lubimy pokroić je w cząstki i podać w towarzystwie sera koziego i prażonych orzechów, doprawiamy je octem balsamicznym i pieprzem cytrynowym- zupełna prostota. Takie buraki w upalne dni to u nas danie główne-lekkostrawne i przyjemne dla podniebienia.


 Wszystkie buraczki zostały zerwane na raz. Przerobione i zamknięte w słoikach będą uzupełnieniem diety podczas jesienno-zimowego sezonu.

A pusty zagon po burakach został od razu opielony i wysiałam na nim facelię jako poplon. Nasiona faceli podlałam zaraz po wysianiu-jest susza, pozostawienie nasion bez podlania uruchomiło by konkurencję-nasiona chwastów zawsze kiełkują szybciej. Zależy mi na szybkim wschodzie nasion poplonowych, gdyż nie zamierzam już w tym zielonym sezonie pielić chwastów. Duża zielona masa poplonów jest skutecznym odchwaszczaczem w jesiennym warzywniku.



środa, 22 kwietnia 2015

zajrzyjcie do wiosennego warzywnika


Zdjęcie poniżej to wczesnowiosenny jagodnik. W skrzyniach rosną: borówka brusznica, borówka amerykańska, żurawina, maliny a także: truskawki, poziomki i agrest szczepiony na pniu.
Jedną skrzynkę truskawek okryłam agrowłókniną wiosnenną- by trochę przyspieszyć zbiór. Gleba w skrzynkach w jagodniku okryta jest: ściółką ze słomy w malinach i truskawkach, natomiast w kwaśnolubnych- przekompostowaną korą.
Agrest, który rośnie na pniu pozwala mi zagospodarować glebę pod nim i tak swoje miejsce znajduje tam: czosnek ozimy i koper, który już wysiałam.



 W marcu, gdy była ciepła pogoda przygotowałam zagony i przykryłam je plandekami oraz czarną agrowłókniną. Ziemia-tak okryta- ładnie się ogrzewa i nie pozwala na wzrost chwastów, które jak wiadomo pierwsze rozpoczynają wegetację- nic nie ma jeszcze na zagodach a chwasty już rosną. Plandekę i czarną agrowłókninę zdejmuję sukcesywnie wraz z rozpoczęciem wysiewów do gruntu.

Mentor i uczeń


Poniżej ubijanie grabiami rzędu- miejsca w którym wysiałam buraki.
Zauważyłam,że prace ogrodowe robię tak samo-jak mój poprzednik, który wszystkiego mnie nauczył. Podczas wspólnej pracy w zasadzie niewiele rozmawialiśmy-uczyłam się od niego poprzez obserwację- w najbardziej naturalny sposób. Teraz, gdy minął czas- zauważam,że wykonuje te same czynności tak samo- jak on- w ten sam sposób układam grabie, zaczynam pracę czy motykuję zagony. Właśnie dzisiaj podczas prac ogrodowych uświadomiłam to sobie. Szkoda,że te czasy wspólnej pracy, gdzie rozumieliśmy się bez słów już minęły.

dużo zdrowia Stanisławie -:)
"Play is the highest form of research" A. Einstein- ten cytat i zasada mistrz i uczeń jak najbardziej pasuje do naszych relacji. Ja przez wiele lat pomagając- można powiedzieć,że się "bawiłam"- było to zajęcie całkowicie pozbawione odpowiedzialności i ciężaru jaki za sobą niesie praca w warzywniku czy ogrodzie. Piszę ciężaru, gdyż konieczność wykonywania określonych prac w czasie i brak kompromisu ze strony natury ( po prostu trzeba pewne prace wykonać nie można ich pominąć i już) była kompletnie ze mnie zniesiona. Ja tylko wysiewałam i można powiedzieć konsumowałam dobra, które rosły pod czujnym okiem ogrodnika. On nie przepuścił nigdy żadnych prac pielęgnacyjnych a swoje dobra pilnował nieraz drzemiąc na gałązkach świerkowych w pobliskim zagajniku- naprawdę-tak było. Jego postawa wzbudzała we mnie chęć spróbowania własnych sił w warzywniku- po swojemu. Chciałam siać zioła, których u niego nie było. Chciałam uprawiać fioletowy groszek i fioletową marchewkę, która u mnie już była -:). A teraz można powiedzieć,że historia zatacza koło- w tym roku mój warzywnik będzie dość prosty po wszystkich moich eksperymentach w tym roku dobijam do brzegu- uprawiam najbardziej pospolite warzywa- dużo korzeniowych-no i tylko trochę mojego "widzimisię". Pozdrawiam z warzywnika, w którym słychać śpiew ptaków i widać kicającą wiewiórkę.

piątek, 19 grudnia 2014

Najsmaczniejszy świąteczny barszcz

Obiecałam,że podzielę się z Wami moim sekretem na najsmaczniejszy barszcz wigilijny. Bez konserwantów, bez kostek rosołowych, naturalny, zdrowy i bardzo aromatyczny, wyrazisty w smaku  o mocnym kolorze. A tak na marginesie, moja mama "leczyła się nim" po chemioterapii.
Jak go przygotować?
Potrzebny jest zakwas z buraków-koniecznie. Co potrzeba do przygotowania zakwasu?: kilka buraków, przygotowaną chłodną wodę i koniecznie-kromkę razowego chleba, która przyspieszy kiszenie, wszystko wkładamy do słoika, zalewamy chłodną przygotowaną wodą i czekamy. Po trzech dniach wyjmij kromkę chleba-już zrobiła swoje, zwykle w tym momencie dokładam trzy,cztery ząbki czosnku,ale nie tym razem- czasu mało ( czosnek zabija bakterie i opóźnia kiszenie, a sok im mocniej zakiszony tym lepszy później barszczyk) pozostaw kiszenie do 24-tego.

foto Regina Martinez
link do autorki zdjęć  foto
foto Regina Martinez


Barszcz powstaje na bazie przygotowanego wcześniej wywaru warzywnego. Taki wywar powinien być mocno skoncentrowany, tzn. powinien być ugotowany w małej ilości wody ale z dużą ilością warzyw-przesmażonych w garnku ma maśle i zalanych wodą. Do wywaru do dosmaczenia dodaję ( także podczas gotowania) śliwkę wędzoną oraz garść suszonych grzybów leśnych oraz surowe świeże buraki i uwaga buraki ze słoika z zakwasem-kiszone buraki. Po ugotowaniu buraki tarkuję i dodaję tarkowane do wywaru warzynego- oddadzą aromat i ładnie zabarwią barszcz. Na koniec wywar przelewam przez sito, teraz już tylko wszystko podgrzewam nie gotuję do wywaru dodaję przelany przez sito i gazę zakwas, doprawiam majerankiem, czosnkiem, solą i odrobiną pieprzu.
Gotowe, barszcz ten jest wart całego tego wysiłku a im mocniej zakiszone buraki-tym smaczniejszy barszcz.

Ważne by zakwasu nie przegotować, zupa musi być gorąca, ale nie wrząca.

czwartek, 14 sierpnia 2014

buraki z ogródka

Soczyste, niełykowate, słodkie- moje buraki z grządki zerwane do obiadu


To wszystko przez te letnie wyjazdy na wieś do rodziny, to one sprawiły,że bliska jest mi praca ludzkich rąk i ziemia, jej zapach  a nawet smak. Jako mała dziewczynka przyglądałam się życiu wsi, zwykle latem podczas wakacji. Chłonęłam je każdą komórką. Czasem wieś mnie przerażała, czasem uszczęśliwiała wielokrotnie zadziwiała. Zdałam sobie też sprawę, że mnie karmiła. Wiedziałam jak ciężko trzeba się napracować żeby było mleko, mięso, ziemniaki i różne inne smakołyki z krzaczka czy drzewa. Dlatego w naszym miejskim domu nigdy nie wyrzucało się jedzenia, reszki pomysłowo się zagospodarowywało a na wsi resztkami dokarmiało się zwierzęta.
Czas tam wypełniała praca, zawsze było mnóstwo roboty. Role na gospodarstwie są podzielone, choć nikt ich nie dysponuje-każdy wie co ma robić. Jako przyjezdny z zewnątrz intuicyjnie pomagasz tam, gdzie czujesz, że dasz radę, że pomoc twoja jest potrzebna. A po tym całym dniu ciężkiej pracy czujesz satysfakcję, widzisz owoce pracy i masz jeszcze chęć i siły na wspólne-nocne w karty granie.
Tak, taki obraz świata i pracy  pośrednio mnie ukształtował. Dzień za dniem, godzina za godziną i tak bez "deadline". Projekt, który nigdy się nie kończy wydaje się nierealny-prawie niemożliwy do przetrwania- a jednak.
Wierzę, że przykładem innych- my też zaczniemy doceniać swoje, że kupując od gospodarzy pozwolimy im na dalsze podtrzymanie tradycji polskiej wsi.

Tym postem składam hołd moim kuzynom i kuzynkom, których praca na gospodarstwie kształtowała i w rezultacie pozwoliła odnieść sukces- teraz już w miejskim życiu.


Samych smacznych buraków od gospodarza Wam życzę

środa, 3 kwietnia 2013

..."mój buraczku, mój czerwony."


Buraki nigdy nie sprawiły mi żadnej niespodziewanki. Mogę zatem powiedzieć, że to dobre warzywo do uprawy.
Po przygotowaniu zagonu ( odchwaszczeniu, spulchnieniu i zagrabieniu) wysiewamy nasionka wprost do rozluźnionej ziemi w rzędy. Nasiona są duże i nie sprawią trudności nawet początkującym ogrodnikom.
Po wschodzie młode siewki należy przerywać tak, aby umożliwić prawidłowy wzrost korzeniom.
Jeżeli chwilę się spóźnisz z przerywką, nie ma problemu. Przerwiesz trochę większe siewki i przygotujesz z nich chłodnik.
Ja preferuję odmiany podłużne, które nie są łykowate, na przykład odmianę "Opolski".

Termin siewu

Wprost do gruntu wysiewamy:
na początku kwietnia* do spożycia na bieżąco
koniec maja, początek czerwca z przeznaczeniem do przechowywania zimowego

* oczywiście o ile pozwolą na to warunki pogodowe -:(

W tym roku uprawiać będę również po raz pierwszy piękny burak liściowy i na pewno bardzo smaczny. Siejemy go do gruntu od połowy kwietnia do końca czerwca. Odmiana 'Rhubarb Chard' jest bardzo dekoracyjna- nadaje się również do uprawy w pojemniku- pamiętajcie tylko o regularnym podlewaniu w uprawie pojemnikowej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...