Mój najlepszy warzywny majonez przygotowany bez jajek to ucierany gotowany ziemniak z dodatkami. Taki majonez jest treściwym energetycznym dodatkiem do pieczonych warzyw. Jest bazą, którą można dosmaczać według własnych potrzeb, może być: czosnkowy lub ziołowy, musztardowy czy ketchupowy.
Jest wspaniały szczególnie, gdy przygotowany jest z ziemniaków z własnej uprawy -:).
Jego przygotowanie zabiera tylko chwilkę a w lodówce może być przechowywany do trzech dni.
Uprawa własnych bulw jest niezwykle radosnym doświadczeniem, które daje ogrodnicze spełnienie.
O prostej uprawie ziemniaków i moich doświadczeniach możecie poczytać TU lub TU
Czas na przepis- ziemniaczany pyszny wegemayo
Składniki:
2 ugotowane ziemniaki
1/2 szklanki mleka sojowego
1/4 szklanki oleju o neutralnym smaku np. ryżowego
2 łyżki octu ( nadaje ostrego wyraźnego smaku) można zastąpić sokiem z cytryny lub ostrą musztardą
2 łyżeczki czarnej soli
Wszystkie składniki miksujemy w malakserze lub za pomocą "żyrafy" i gotowe.
Zawsze znajdzie się jakieś jedzenie w ogrodzie -:)-nawet w tym ozdobnym.
Tym razem do zagospodarowania były liście winogron. Pozyskaliśmy je przy okazji cięcia nadmienie rozrastajacej się winorośli właściwej. Greckie dolmades czyli liście winorośli nadziewane doprawionym ryżem.
Ryż do dolmades dosmaczam: oliwą z oliwek,sokiem z cytryn, suszoną zieloną papryką,pieprzem i solą.
Skręcam jak gołąbki, duszę na patelni z obu stron, wodę zlewam, dolewam oleju rzepakowego i jeszcze chwilę na wolnym ogniu trzymam ( 5 minut). Przekładam do soików,zalewam olejem,zamykam a po ostudzeniu przekładam do lodówki.
najlepsze są młode liście winorośli właściwej
W upalne dni dolmades jest zbawieniem- nie trzeba niczego gotować, tylko wyciągnąć z lodówki zielone zawijątka podać z sałatą i posiłek gotowy.
czyli terracotta. Uwielbiam gliniane doniczki- to moje "firdum dyrdum".
Od kilku sezonów używam doniczek do gotowania-tak, można w nich gotować,smażyć i piec-to nie są żarty. Gotować czyli nakładać doniczkę na doniczkę a wnętrze dolnej donicy najlepiej wyłożyć grubą warstwą liści kapusty-w środeczku gotować-a raczej dusić dla przykładu warzywka a najlepiej ziemniaki aromatyzowane świeżo zerwanymi gałązkami rozmarynu. Takie gotowanie to super zabawa dla całej rodziny i zamiast przy grilu my wolny czas spędzamy przy ognisku. Można powiedzieć,że z każdym nowym rozpalaniem paleniska dochodzimy do wyprawy-pewnej doskonałości.
Jakie są zasady gotowania na ogniu?
według mnie należy minimalizować skutki nierównomiernej wysokiej temperatury a co za tym idzie przypalenia potraw. Można to robić na wiele sposobów zabezpieczając jedzenie:
1. Folią aluminiową-to niezbyt eco sposób-jeden z ostatnich jaki wybieramy.
2. Najlepiej i bardziej eco sprawadzają się liście kapusty lub chrzanu, które są wyściółką i izolatorem-chronią jedzenie przed przypaleniem
3. układanie glinianych donicy na rozżarzonych drwach a nie bezpośrednio w żywym ogniu
tu nasze początki ziemniaczki pieczone bez ochrony z liści
upieczone i przesypane ziemniaki do podgrzania
W glinianych donicach piekę też chleb. Tu poniżej chlebek żytni z orzechami włoskimi.
Aby pieczenie chlebów dobrze się udawało i by chleb nie przywierał do brzegów pojemnika- dobrze jest opalić-mocno wypalić nowe donice w ogniu- po takim wypalaniu donice są gotowe do pieczenia.
Mam nadzieję,że wkrótce uda mi się pokazać Wam nasze doświadczenia w pieczeniu pizzy na ogniu.
Ps. a co powiedzielibyście na kurcze pieczone w glinianych doniczkach i na ognisku ?
Już jest, a może dopiero jest. W naszej strefie mrozoodporności dopiero zaczynają kwitnąć owocowe drzewka. O bzach można na razie zapomnieć- na Waszych blogach już kwiecie w pełnym rozkwicie u nas czas kwiatów dopiero przed nami. Czekam na ten czas cierpliwie zajadając budyń jaglany z rabarbarem z mojego ogrodu, który jak co roku przykrywam szczelnie i pędzę bez dostępu światła. Tak pędzone pędy są delikatniejsze w smaku, nie tak mocno kwaśne i są bardziej kruche.
wczesną wiosną przykrywam pędy rabarbaru czarnymi donicami
BUDYŃ JAGLANY
Budyń jaglany można szybko przygotować- praca jest jeszcze szybsza, gdy kasza jaglana jest wcześniej ugotowana. Ja mam zwyczaj gotowania kaszy i pozostawiania jej w lodówce na tak zwanym- podorędziu, jak potrzebuję to tylko wyciągam z lodówki i używam wedle kulinarnych zachcianek do przygotowania: placków smażonych, budyniów, koktajli, ciast z kremem jaglanym,past na chleb itd.
A jak robię pożywny budyń na śniadanie?
Zaczynam go od przygotowania sezonowych owoców. Niektóre dodaję do budyniu na surowo-prosto z krzaczka, na przykład: truskawki czy poziomki a inne jak w przypadku rabarbaru-karmelizuję.
4 łodygi rabarbaru obieram i kroję na kosteczki, podsmażam na maśle klarowanym z dodatkiem cukru- po krótkim podsmażeniu wkładam do piekarnika na grilowanie-krótko w bardzo wysokiej temperaturze- 240 st.C.
Gdy owoce siedzą w piekarniku przygotowuję budyń.
Miksuję wcześniej ugotowaną w wodzie kaszę wraz z mlekiem sojowym przy pomocy blendera. Masę,która praktycznie jest już budyniem podgrzewam, przekładam do naczyń, nakładam rabarbar i posypuję migdałami. I gotowe
Zimą-truskawki z ogrodu i inne drobne smakowitości na podwieczorek.
Jak to możliwe?
To po prostu smak lata,ale zamknięty w słoiku w naszej spiżarni- to dżem truskawkowy przygotowany z własnych owoców. Teraz, gdy świeżo rwane truskawki są tylko wspomnieniem- otwieram słoik prostych smakowitości, podkręcam smak dodając kakao, miksuję dżem i kakao w blenderze- otrzymuję pyszny czekoladowy deser.
Deser taki zjadam, gdy krąży mi po głowie natręctwo na coś słodkiego,gdy dręczy mnie pokusa na słodkości i nie odpuszcza to przygotowuję podwieczorek-lekko słodki,ale w pełni satysfakcjonujący.
Domowy dżem truskawkowy z biscotti i naturalnym kozim jogurtem probiotycznym w towarzystwie aromatycznej czekoladowej herbaty-to skutecznie zaspokaja słodkie rządze.
Biscotti- oznacza dwukrotnie pieczony
składniki
2 i 1/2 szk. mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia BIO
1 szklanka cukru
3 jajka
i dodatki wedle uznania ( może być kakao lub kandyzowany imbir lub orzechy, itd)
zagniatamy wszystkie składniki, u mnie w robocie kuchennym- powstaje kulka ciasta- układamy ciasto w formie małego płaskiego chlebka na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w nagrzanym piekarniku do suchego patyczka. Wyciągamy upieczone ciasto-studzimy, zimne upieczone ciasto kroimy na kromki, które ponownie pieczemy (suszymy na sucharki) w nagrzanym piekarniku- jakieś 10-15 minut- tu potrzebne jest wyczucie materii, gotowe, smacznego.
Już nie mogę się doczekać kolejnego- zielonego sezonu, smaku świeżych poziomek i truskawek.
Na prawdę fajnie uprawiać swoje, przetwarzać własne zbiory w smakowitości.
Czy wiecie, że czerwoną kapustę też można ukisić? Dowód, to ta prezentowana powyżej,która w przygotowaniu.
My już zajadamy się ukiszoną kapustą, powiem Wam- jest bardzo smaczna. Co więcej fajnie wygląda po uduszeniu-jej piękny kolor dodaje potrawom szyku- a przecież to tylko zwykła kapusta. Ostatnio, gdy przygotowałam tartę z duszoną kapustą sama się zdziwiłam- niby taka prosta potrawa a smakuje i wygląda a wszystko to za sprawą małej modyfikacji.
Polecam wszelkie kiszonki, szczególnie teraz zimową porą. Kiszenie warzyw, jak również owoców nie powoduje straty witamin, ponadto bakterie kwasu mlekowego są nam bardzo potrzebne w przewodzie pokarmowym.
Warto spożywać kiszone.
Kiszenie kapusty to bardzo prosta sparwa-praktycznie robi się samo, nam pozostaje tylko poszatkowanie, lekkie osolenie i ubicie kapusty, dociśnięcie talerzem, na którym najlepiej położyć ciężki kamień. Raz dziennie w początkowej fazie należy odgazować kapuchę poprzez przemieszanie i znowu dociśnięcie obciążonym talerzem. Kiszenie rozpoczyna się w temperaturze pokojowej, przerywamy ten proces przenosząc naczynie z kapustą do chłodnego pomieszczenia.
A wkrótce post o kiszonych burakach- czas je ukisić,aby móc przygotować najlepszy wigilijny barszcz.
Do usłyszenia
Te owoce zbieramy późno- po pierwszych lekkich przymrozkach do koszyków wpadają: winogrona i aronia.
W tym roku zebrane winogrona wykorzystamy do produkcji octu winnego.
A do przygotowania octu wystarczą: dowolne owoce, woda- w ilości potrzebnej do przykrycia owoców i cukier- 2 łyżki na 1 litr wody oraz duży słoik przykryty gazą. Winogron z własnej uprawy nie myjemy, na skórce znajdują dobre drożdże, które będą pracować na nasz ocet winny.
Ps. Jak co roku owoce rosnące najwyżej zostaną na winorośli z myślą o ptakach odwiedzających nasz ogród.
To bardziej wariacja na temat- Tagliatelle- to makaron polski inspirowany makaronem włoskim czyli ..."z ziemi włoskiej do Polski".
Zanim konkretnie o makaronie kilka moich przemyśleń dotyczących wspólnego gotowania- bo tak właśnie przygotowaliśmy ten makaron.
Wspólne gotowanie to może być sposób na miłe spędzanie czasu wolnego razem w rodzinie. Zwykle podczas takiej pracy swobodnie "bez pozy" (sorki,ale charakterystycznej dla młodzieży) możemy porozmawiać o dniu, który za nami. Jesteśmy bardziej otwarci i swobodni w komunikacji z najbliższymi, taka rozmowa to nie to samo co: pytanie rzucone jak zwykle: jak minął Ci dzień?, czy jak było w szkole?. Młodzieży dzień zwykle mija dobrze a w szkole nigdy nic się nie dzieje, czyli- też dobrze. Gdy pytam mojego nastolaka: czy dostał jakieś oceny w szkole?- on nigdy nie pamięta. Natomiast, gdy razem gotujemy............ -:).
Prześledziłam ten proces-gotowania na różnych etapach dorastania dzieci i zauważylam,że gotowanie sprawdza się na każdym jego etapie. Dobrze jest razem coś robić, wraz z dorastaniem bywa tak, że coraz mniej nas łączy, bywa i tak, że więcej zaczyna nas dzielić, czemu więc nie gotować wspólnie ?
Większość z nas również i dzieci oraz dziadkowie odczuwamy potrzebę jedzenia, po prostu lubimy dobrze zjeść.
Smaczne jedzenie to wystarczający motor napędowy do wejścia razem do kuchni. Przed wspólnym gotowaniem dobrze jest ustalić kilka podstawowych kwestii dotyczących: sprzątania w trakcie i po, czychających potencjalnych niebezpieczeństw ( szczególnie, gdy gotuje się z maluchami), co będziemy gotować ? co chcemy gotować?
Moja kulinarna propozycja to: zamiast zaprosić dziadków i babcie na gotowy obiad, możemy przygotować go z nimi( uprzednio ich o tym fakcie oczywiście infromując), albo możemy też umówić się z nimi na wspólne np. pierogów lepienie w ich domu.
Tradycyjny makaron włoski przygotowywany jest z mąki twardej- semoliny (gotowany al dente) a to co my przygotowaliśmy na jeden z letnich obiadów to makaron jajeczny. Żółciutki, mięciutki- podany z pesto, które przygotowaliśmy ze świeżo zerwanej bazylii, wyciśniętego czosnku, uprażonych orzeszków piniowych i dosmaczony oliwą z oliwek oraz tartym parmezanem.
Przygotowanie jest szybkie i proste. Wystarczy połączyć mąkę pszenną ( u mnie ilość na tzw. oko) plus 6 żółtek, szczypta soli, duża łyżka oleju rzepakowego*, łyżeczka kurkumy oraz woda. Wszystkie składniki miksuję za pomocą robota kuchennego do czasu uzyskania zwartego i dobrze wyrobionego ciasta. Pozwalam ciastu odpocząć w tym czasie nastawiam duży gar z osoloną wodą-zagotowuję.
Ciasto wałukuję na prostokaty możliwie cieniutko i tu kończy się moja praca, gdyż
każdy z domowników wycina swoją porcję makaronu za pomocą radełka, zagotowywuje ją i nakłada na talerz polewając pesto w ilości ulubionej.
Frajda z wycinania różnej szerokości makaronu i smaczny efekt końcowy to dobra zachęta do: jedzenia-dla dzieci niejadków oraz własnego-dziecięcego gotowania.
*- ciasto z dodatkiem oleju jest elastyczne i przy wałkowaniu nie wymaga oprószania mąką. Praca jest czysta i przyjemna- oszczędzamy sobie kuchennego bałaganu -:) a co za tym idzie sprzątania.
życzę Wam samych wspaniałych chwil w kuchni w towarzystwie bliskich Wam osób
poniżej inspirujący krótki filmik- bawcie się dobrze podczas gotowania- pieczenia -:)
Lubię i potrzebuję słodkie. Niedziela bez deseru to nie byłby ten dzień.
Nawet, gdy czasu mało można przygotować coś słodkiego i wcale nie musi to być- baton z szeleszczącego kolorowego papierka.
Na deser będzie- brzoskwinia zapieczona pod migdałową kruszonką.
na kruszonkę potrzeba 1 część mąki migdałowej-mielonych migdałów
1/4 części masła lub innego tluszczu
1/4 części cukru: ksylitolu, trzcinowego lub białego wedle uznania
zagniatamy szybko powyższe składniki i zapiekamy w nagrzanym piekarniku
przed podaniem posypujemy migdałowymi płatkami i gotowe
taki deser bardzo dobrze pasuje mi w ciepły acz pochmurny dzień zjadany na leżaku na trawie
To letnie owocowe szaleństwo ma w sobie coś przyciągającego. Z jednej strony to ciężka fizyczna praca na słońcu w upale i żarze lejącym się z nieba. To wewnętrzna niecierpliwość i zmaganie się z "tu i teraz", ale jednak. Ciągle " wystawiam się" na słońca promienie spędzając czas i upalne popołudnia to na drzewie to pod krzaczkiem na kolanach.
Takie owocobranie kończy się zwykle kilogramami owoców do przerobienia i wtedy nie wiadomo czy się śmiać ? czy płakać? Jak to wszystko przerobić ? i przygotować jeszcze z radością smaczny i pożywny deser.
Recepta jest prosta i może być modyfikowana zgodnie z własnymi upodobaniami, a poniżej mój przepis podstawowy:
1 część ugotowanej kaszy jaglanej
2 części owocu najlepiej prosto z krzaczka
4 czubate łyżki mleka kokosowego
słód- ksylitol lub miód lub cukier biały ilość i wybór zależy od osobistych upodobań
wszystkie składniki miksujemy na gładką masę, układamy w pucharkach.
Na masę w pucharku dodajemy 1 czubatą łyżkę dżemu porzeczkowego a na samą górę-mus z bialej czekolady:
słodką śmietankę 30% ubijamy na puszek dodajemy 1 roztopioną i przestudzoną białą czekoladę delikatnie łączymy-gotowe
puszysty mus nakładamy na wcześniej przygotowany krem porzeczkowy- SMACZNEGO i na zdrowie
Ps. W kwestii przerabiania dóbr wszelakich jest szybka i prosta metoda na zatrzymanie smaku lata przy minimalnym wysiłku- pamiętajcie o zamrażaniu -:), ja zamrażam również zioła a szczególnie w dużej ilości- miętę.
Pozdrawiam owocowo i posyłam orzeźwiający wiatr od morza
Moda?, konieczność?, obawa?, wiedza? czy chęć doświadczania nowego kieruje nas do poszukiwania nowych smaków w kuchni. Ja z czystej ciekawości przygotowałam bułeczki kukurydziane, które dziś wam prezentuję i przepisem się dzielę. Bez mąki pszennej-bez glutenu, nie mocno przesłodzone,ale ze słodką owocową wkładką ze słoika. Jeżeli nie eksperymentujecie w kuchni to smak i tekstura bułki może być dla was zaskoczeniem, ale jeżeli lubicie kulinarne eksperymenty- grzejcie już piekarnik.
Wiśnie zamknięte w słoiku roku ubiegłego wypełniły wnętrze kukurydzianej bułeczki
Drożdże rozetrzeć z cukrem i łyżką wody odstawić do czasu aż drożdże "ruszą".
Żółtka utrzeć z cukrem następnie dodać śmietanę, rozpuszczone masło, drożdże i mąkę kukurydzianą- wymieszać składniki. Zagnieść ciasto i odstawić na 15 minut. Po tym czasie formować bułeczki, które nadziewać owocami wedle życzenia. Piec w nagrzanym piekarniku do 200 st.C około 20 minut do złotego koloru.
Proste słodkości na "dzień dobry", zacznij dzień ze świeżo upieczoną bułeczką kukurydzianą.
Ciasto możesz przygotować wieczorem- przechowuj do rana w lodówce. Uformuj bułeczki, nadziej owocami, wstaw do piekarnika. Bułki się pieką- a ty?- przygotuj się do pracy -:)
Niesamowita jest ta zielona fabryka. Gdy, przyjrzy się jej bliżej- to aż dech zapiera.
Nawet bez mikroskopu można nieomal zobaczyć chloroplasy- czyli małe zielone fabryki, w których w wyniku fotosyntezy powstaje tlen- jako efekt uboczny zresztą -:). W tych plastydach zwanych inaczej ciałkami zieleni znajduje się- chlorofil. I właśnie dziś o nim mowa.
Na przednówku, gdy nasz organizm potrzebuje energii i witamin przygotuj zielony koktajl wzmacniający.
Ja ostatnie zasoby mrożonej natki pietruszki właśnie wykorzystuję do wzmocnienia organizmu po zimie.
Trzy garście mrożonej natki pietruszki, sok z wyciśniętej cytryny i dwie szklanki dobrej mineralnej wody miksuję w malakserze-gotowe. Rozlewam na porcje dodaję 2 kostki lodu ( dla początkujących można jeszcze rozcieńczyć wodą według uznania) - wypijamy od razu po przygotowaniu.
To jest samo zdrowie a co zawierają zielone koktaje ?:
-chlorofil, -enzymy, -żelazo, -magnez, -fosfor, -potas, prowitaminy:A,B,C,E i K.
Do tego koktaju dobrze jest dodać łyżeczkę oliwy z oliwek, aby witaminy rozpuszczalne w tłuszczach się dobrze przyswoiły.
Podobno w 100 gr pietruszki znajduje się 6,2 mg żelaza oraz 41 mg magnezu.
Dzienne zapotrzebowanie człowieka na żelazo to- 18 mg.
O leczniczych właściwościach chlorofilu możecie poczytać tu i tam ja słyszałam natomiast, że:
stabilizuje ciśnienie krwi, zwiększa odporność organizmu, spowalnia proces utleniania komórek, czyli opóźnia starzenie, zapobiega chorobom nowotworowym i wiele, wiele innych dobrych mocy.
Oczywiście do przygotowania koktajlu najlepiej nadaje się własna organiczna zielona nać- nie używajcie do koktajli tych, które teraz dostępne są w sklepach-sama chemia.
Zieloną nać można uprawiać z powodzeniem w domu na parapecie. Polega to na umieszczeniu korzenia pietruszki w donicy z ziemią- zielone liście , czyli nać wyrosną same -:).
Samych słonecznych wiosennych dni dla was -:) i najlepiej w towarzystwie roślin
Taki placek warzywny piekę, gdy chcemy na szybko zjeść coś ciepłego.
Przygotowany na bazie mąki, można tu użyć swojej ulubionej, bez dodatku drożdży czy proszku do pieczenia, ale za to z nutką aromatycznych ziół. Placek jest cienki i lekko chrupiący.
Jeszcze szybsza wersja to użycie zamast pieczonego spodu po prostu chleba pokrojonego na kromki i zapieczonego wraz z dodatkami.
Wszystkie suche składniki na spód umieszczam w malakserze- krótko i szybko miksuję. Wykładam ciasto na stolnicę lekko opruszoną mąką, wałkuję prostokąt wielkości dużej czarnej blachy wyjętej z piekarnika. Po rozwałkowaniu ciasto wykładam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Na ciasto posmarowane ketchupem BIO wykładam dodatki, piekę około 30 minut i już, gotowe.
W sezonie letnim po upieczeniu posypuję placek rukolą, ale teraz używam świeżego pokrojonego jarmużu. Nadaje on lekką orzechową nutkę. Koniecznie na każdy kawałek ( po upieczeniu ) spływa dobrej jakości oliwa z oliwek tłoczona na zimno. Zjadamy na ciepło zaraz po upieczeniu.
To wszystko, prosto, dość szybko i smacznie.
Nie zjadamy ich dużo w trakcie Świąt, ale tradycja współnego ich lepienia sięga początków naszej rodziny. Uwielbiamy ten zapach pieczenia, który rozchodzi się po domu. Lubimy też ich smak tuż po upieczeniu i nawet kilkanaście dni po Świętach. Ciasto przygotowane jest według staropolskiego przepisu i obliguje do leżaczkowania przez miesiąc w lodówce.
Pomysł na wspólne ( rodzic+dziecko) przygotowanie smakołyków, ale tak- na szybko
Dzieci lubią szybkie efekty podczas domowego " kucharzenia", dlatego:
- weż kilka tabliczek najlepiej gorzkiej czekolady- rozpuść w kąpieli wodnej
- wylej cieniutko do formy
- ułóż na wierzchu: orzechy, suszone owoce a może płatki różane ?
- poczekaj aż czekolada stwardnieje
- aby wyjąć z formy zanurz na chwilę we wrzątku
tu zapewne lepsza była by forma silkonowa, nie trzeba by zanurzać formy we wrzątku
tabliczka czekolady wyszła by bez trudu. Ja nie używam form silkionowych więc radzę sobie, z wyjęciem zanurzając formę we wrzątku
gotowe wystarczy pięknie opakować i można podarować własnoręcznie wykonany smakołyk
Leczy nerki, żylaki, pomaga na reumatyzm i ujędrnia skórę. To niezwykły, prosty i tani lek o właściwościach wspomnianych powyżej. Zgadniecie co to ? Wykonany z "odpadków" kuchennych.
Wykonany z obierek od jabłek-ocet jabłkowy.
Wiem,że już nikt chyba takich rzeczy nie wyczynia w kuchni, ale może jako ciekawostka ziołowolecznicza wam się przyda.
Ten post jest wyrazem mojego zachwytu dla przyrody, dla warzyw i owoców i mocy jakie one w sobie mają. Planuję w tym roku wykonać też cydr- alkoholowy musujący napój z jabłek, jak wszystko pójdzie dobrze to podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami.
W przeciwieństwie do octu spirytusowego, którego najczęściej używa się w domu, ten powstały z naturalnej fermentacji skórek jabłek odznacza się cennymi właściwościmi leczniczymi.
Zawiera wszystkie substancje, które znajdują się w jabłkach: potas, fosfor, sód, wapń,siarkę, krzem i fluor. Najważniejszy z nich to potas, który odpowiada za całą gospodarkę wodną organizmu.
A zatem spożywając ocet jablkowy ( jedną łyżkę stołową w połowie szklanki wody doprawioną odrobiną miodu 1-2 razy dziennie ) dostarczamy biopierwiastki oraz bakterie kwasu mlekowego wraz z octem. Kuracja taka przywraca w organizmie równowagę kwasowo-zasadową.
Ważne
Taka octowa terapia nie jest wskazana dla osób chorych na wrzody żołądka.
Posmarowanie miejsca ukąszenia przez osę lub komara octem to stary sposób na złagodzenie bólu i swędzenia.