środa, 22 kwietnia 2015

zajrzyjcie do wiosennego warzywnika


Zdjęcie poniżej to wczesnowiosenny jagodnik. W skrzyniach rosną: borówka brusznica, borówka amerykańska, żurawina, maliny a także: truskawki, poziomki i agrest szczepiony na pniu.
Jedną skrzynkę truskawek okryłam agrowłókniną wiosnenną- by trochę przyspieszyć zbiór. Gleba w skrzynkach w jagodniku okryta jest: ściółką ze słomy w malinach i truskawkach, natomiast w kwaśnolubnych- przekompostowaną korą.
Agrest, który rośnie na pniu pozwala mi zagospodarować glebę pod nim i tak swoje miejsce znajduje tam: czosnek ozimy i koper, który już wysiałam.



 W marcu, gdy była ciepła pogoda przygotowałam zagony i przykryłam je plandekami oraz czarną agrowłókniną. Ziemia-tak okryta- ładnie się ogrzewa i nie pozwala na wzrost chwastów, które jak wiadomo pierwsze rozpoczynają wegetację- nic nie ma jeszcze na zagodach a chwasty już rosną. Plandekę i czarną agrowłókninę zdejmuję sukcesywnie wraz z rozpoczęciem wysiewów do gruntu.

Mentor i uczeń


Poniżej ubijanie grabiami rzędu- miejsca w którym wysiałam buraki.
Zauważyłam,że prace ogrodowe robię tak samo-jak mój poprzednik, który wszystkiego mnie nauczył. Podczas wspólnej pracy w zasadzie niewiele rozmawialiśmy-uczyłam się od niego poprzez obserwację- w najbardziej naturalny sposób. Teraz, gdy minął czas- zauważam,że wykonuje te same czynności tak samo- jak on- w ten sam sposób układam grabie, zaczynam pracę czy motykuję zagony. Właśnie dzisiaj podczas prac ogrodowych uświadomiłam to sobie. Szkoda,że te czasy wspólnej pracy, gdzie rozumieliśmy się bez słów już minęły.

dużo zdrowia Stanisławie -:)
"Play is the highest form of research" A. Einstein- ten cytat i zasada mistrz i uczeń jak najbardziej pasuje do naszych relacji. Ja przez wiele lat pomagając- można powiedzieć,że się "bawiłam"- było to zajęcie całkowicie pozbawione odpowiedzialności i ciężaru jaki za sobą niesie praca w warzywniku czy ogrodzie. Piszę ciężaru, gdyż konieczność wykonywania określonych prac w czasie i brak kompromisu ze strony natury ( po prostu trzeba pewne prace wykonać nie można ich pominąć i już) była kompletnie ze mnie zniesiona. Ja tylko wysiewałam i można powiedzieć konsumowałam dobra, które rosły pod czujnym okiem ogrodnika. On nie przepuścił nigdy żadnych prac pielęgnacyjnych a swoje dobra pilnował nieraz drzemiąc na gałązkach świerkowych w pobliskim zagajniku- naprawdę-tak było. Jego postawa wzbudzała we mnie chęć spróbowania własnych sił w warzywniku- po swojemu. Chciałam siać zioła, których u niego nie było. Chciałam uprawiać fioletowy groszek i fioletową marchewkę, która u mnie już była -:). A teraz można powiedzieć,że historia zatacza koło- w tym roku mój warzywnik będzie dość prosty po wszystkich moich eksperymentach w tym roku dobijam do brzegu- uprawiam najbardziej pospolite warzywa- dużo korzeniowych-no i tylko trochę mojego "widzimisię". Pozdrawiam z warzywnika, w którym słychać śpiew ptaków i widać kicającą wiewiórkę.

5 komentarzy :

  1. Mnie nikt nie uczył, dopiero zaczynam uczyć się na własnych błędach, ale o takim właśnie prostym, zwyczajnym warzywniku marzę :). Pięknie to napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i powodzenia we własnych uprawach, obfitych plonów!

      Usuń
  2. Mimo, że mój warzywnik jest znacznie większy od zeszłorocznego to już widzę, że jednak za mały ;)
    Jeszcze tyle chciałabym zasadzić.....ech.....
    Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia !!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda warzywniki uzależniają i maja właściwości rozrostowe, powodzenia w uprawie i wiele satysfakcji ze smacznych i zdrowych plonów

      Usuń
  3. Jak duży warzywnik by nie był, to i tak zawsze większy potrzebny ;) Warzywnik wciąga, bo nie dość, że piękny, to jeszcze smakowity :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...